
W miniony weekend w Korobitsno, koło Sankt Petersburga, rozegrano 5. edycję największego biegu w formule Backyard w Rosji. Na liście startowej znalazło się 339 biegaczy! W tym kilkunastu z rekordami życiowymi grubo ponad 100 mil oraz uczestnicy indywidualnych mistrzostw świata rozgrywanych na farmie u Lazarusa w Bell Buckle. Tam jakoś to bieganie im nie wychodzi.
Ogólnie, z wiadomych względów, zawody nie wzbudziły większego zainteresowania, lecz do czasu…
Gdy podano, że 80 pętli pokonało 12 biegaczy, w tym dwie panie, jasne stało się, że rekord świata jest zagrożony. I tak się stało. 96 pętli nabiegała Vera Chelnina. Ośmiu panów pokonało 100 pętli, a rekord świata Australijczyka Phila Gore’a pobiło aż trzech.
Wygrał Dmitry Klimov, którego dotychczasowy rekord życiowy wynosił 41 pętli. Ukończył pętlę zwycięzcy, nabiegając łącznie 123 pętle.
Ale… właśnie przy tym wyniku pojawia się zbyt wiele znaków zapytania. Analizując dostępne materiały, od razu widać wielokrotne łamanie zasad przez zawodników i organizatora. Wspomnijmy tylko o punkcie odżywiania znajdującym się na pętli czy poruszaniu się supportu wraz z zawodnikami, co widać na zdjęciach i filmach z wydarzenia.
Wielu zawodników i organizatorów biegów zwróciło na to uwagę, informując o tych nieprawidłowościach, których jest znacznie więcej, oraz oczekując na stanowisko z USA, czyli samego Lazarusa.
W tym momencie nie ma oficjalnej informacji, czy rekordy zostaną uznane. Czekamy zatem na stanowisko twórcy formuły Backyard Ultra – Lazarusa Lake’a.